Zanim powstały nowoczesne kremy, sera, emulsje i zaawansowane składniki aktywne, były oleje. Proste, roślinne, tłoczone z nasion, pestek, owoców i orzechów. Używano ich do natłuszczania skóry, ochrony przed słońcem, wiatrem i suchością, do masażu, oczyszczania ciała, pielęgnacji włosów, a także jako nośników zapachu.
Ich historia jest starsza niż współczesna kosmetologia. Oleje pojawiały się w codziennych rytuałach, medycynie tradycyjnej, obrzędach religijnych i symbolice ciała. Były praktyczne, ale miały też znaczenie głębsze. Natłuszczenie skóry oznaczało ochronę, troskę, piękno, status, czasem także sacrum.
Dziś wracają w nowoczesnych formułach kosmetycznych nie jako nostalgiczny dodatek, ale jako składniki o konkretnym działaniu. Wspierają barierę hydrolipidową skóry, zmiękczają, wygładzają i pomagają ograniczać utratę wody. Ich współczesne zastosowanie ma naukowe uzasadnienie, ale intuicja stojąca za ich użyciem jest bardzo stara.